|
Usenet - prawo, polityka
Tusk obiecuje Izraelowi: Polska pójdzie na wojnę z I
| 2008-04-11 11:50:01 |
Tusk obiecuje Izraelowi: Polska pójdzie na wojnę z I |
boukun |
Dość nieoczekiwanym pokłosiem wizyty premiera Tuska w Izraelu jest strategiczne
partnerstwo wojskowe Polski z państwem żydowskim. Uwaga: kilkakrotna lektura tej
frazy bynajmniej nie czyni jej mniej dziwaczną.
We wczorajszej rozmowie telefonicznej z premierem Donaldem Tuskiem izraelski
minister obrony Ehud Barak zapowiadał, że gotów jest zawrzeć z naszym krajem
kontrakty na dostawę broni najnowszej generacji. Takiej, którą przekazuje się
tylko najbardziej zaufanemu sojusznikowi.
Potem wydrukował to "Ha'aretz", nasza ulubiona żydowska gazeta. Opatrując
tytułem Towarzysze broni - cieszy się "Dziennik".
To co pisze "Dziennik", wygląda bardzo ładnie. Jednak spróbujmy zachować chłodny
umysł. Izrael nie da nam bowiem broni za darmo. A im bardziej coś zaawansowane
technologicznie, tym droższe. Nawet w przypadku pralek.
Niewiarygodne sukcesy premiera Tuska polegają więc głównie na tym, że coraz
więcej krajów jest nam gotowych sprzedać bardzo drogie rzeczy. USA - systemy
przeciwrakietowe "Patriot", Izrael - różne inne zabawki. Jest to sukces męża,
chwalącego się żonie że poszedł do sklepu i kupił wino za 200 złotych butelka.
Zgodnie ze swym dość nieszczęśliwym zwyczajem, Tusk Izraelowi wiele naobiecywał.
Między innymi dowiedzieliśmy się, że w wypadku konfliktu zbrojnego z Iranem
Jerozolima może liczyć na bezwzględne wsparcie Polski. To coś nowego. Więc teraz
polscy żołnierze będą walczyć za Izrael.
Przy okazji Tusk, zupełnie nie wiedzieć czemu, postanowił wykluczyć Iran ze
społeczności międzynarodowej. (I czyżbyśmy już uznali Jerozolimę za stolicę
Izraela, Panie Premierze? To też maleńka nowość. Ambasadę jakoś wciąż mamy w Tel
Awiwie.)
Polska nie ma wątpliwości, że słowa Iranu kierowane do Izraela pozbawiają go
prawa do miejsca w społeczności międzynarodowej.
I znów pytanie: po co uparcie pchamy palce między drzwi, opowiadając się po
jednej ze stron wyjątkowo skomplikowanego konfliktu?
Oczywiście biorąc pod uwagę daleko idącą niesamodzielność finansowo-militarną
Państwa Izrael nie jest wykluczone, że zapowiadana modernizacja polskiej armii
przez państwo żydowskie stanowi część obietnic... amerykańskich, które Tusk
usłyszał był w Waszyngtonie. Jednak wciąż nie jest to prezent gwiazdkowy, jak
chcą go przedstawić członkowie rządu.
Izrael jest po prostu czwartym na śwecie, po USA, Rosji i Francji, eksporterem
broni. Eksporter sprzedaje. Czy przyjaźń będzie oznaczać prawo, czy obowiązek
kupowania, jak w przypadku naszej przyjaźni z USA? Która coraz bardziej
przypomina franszyzę?
Pomimo zapowiedzi MON o niewiarygodnych korzyściach, wszystko zaczyna wyglądać
bardzo dziwnie. Dlaczego premier angażuje Polskę w relacje izraelsko-irańskie,
które nie mają z nami nic wspólnego?
Czy bliskie związki z USA muszą oznaczać ścisłą więź z państwem żydowskim,
którego poczynania są w wielu wypadkach bardzo kontrowersyjne?
Czego w ogóle Polska szuka na Bliskim Wschodzie? Przyjaźni z USA?
Wreszcie: po co nam to wszystko? Z udziału w awanturach iracko-afgańskich
wynieśliśmy tylko zabitych i wielkie koszta. Wysuwanie jako korzyści faktu, że
ktoś nam coś sprzeda za ciężkie pieniądze, jest niepoważne.
Czyżby rząd Donalda Tuska spełniał odwieczne marzenie polskiej prawicy, by
Polska stała się czymś w rodzaju europejskiego Izraela, to znaczy hojnie
finansowaną przez Amerykanów enklawą?
Mieliśmy być drugą Japonią. Potem - drugą Irlandią. Pierwszą Polską jakoś być
nie możemy.
Czy skończymy jako drugi Izrael?
Magda Hartman
http://www.pardon.pl/artykul/4531/tusk_obiecuje_izraelowi_polska_pojdzie_n a_wojne_z_iranem
boukun
|
|